Wyświetl większą mapę
Radom-Craiova-Resita-Tarnobrzeg-Radom
Po tygodniu spędzonym w domu chyba każdy kierowca zawodowy czuje, że czegoś mu brakuje.Snułem się tu i tam, nigdzie sobie nie mogłem znaleźć miejsca, czegoś brakuje a tym brakującym elementem jest kierownica, która mnie już od siebie uzależniła.Głód jazdy był niesamowity ale nic nie mogłem zrobić.Samochód stał przez ten czas na warsztacie bo było trochę do roboty przy nim: obsługa, klocki i akumulatory do wymiany, problem z alternatorem i zaworem powietrza(z tym zeszło najdłużej) i jeszcze parę kosmetycznych zabiegów przy naczepie.Udało się wszystko naprawić i samochód przed wyjazdem był w pełni sprawny.
Przyszedł w końcu piątek i załadunek w Radomiu w firmie Durrpol.Brałem tu w tamtym roku ładunki na Węgry i z chęcią tu wracam jeśli coś mają bo towar lekki i niezłą kasę płacą.A dokładnie są to linie montażowe do produkcji samochodów:
Ruszyłem w piątek późnym wieczorem, dojechałem do granicy i tam stanąłem na noc.Wyjazdy weekendowe mają to do siebie, że można jechać spokojnie, luźno bez większego pośpiechu.Chyba za bardzo wziąłem sobie to do serca bo w sobotę obudziłem się przed południem hehe.
Temperatura była plusowa ale leżało tu trochę śniegu:
Zjeżdżając w dół, chwile dalej po śniegu nie było już śladu.
Odcinek drogi z Barwinka(granicaPL-SK) do miejscowości Lipnik na Słowacji nazywany jest 'drogą lusterkową'.Bardzo wąsko, dziurawo, nierówno i trzeba naprawdę uważać mijając się z innymi ciężarówkami żeby nie stracić lusterka a co gorsze żeby nie zaliczyć rowu.. tutaj zdjęcia z serpentyn na SK.
w lewo: w prawo:
i tak 4 razy.Następna nocka była już na Rumunii.Podoba mi się w tym kraju to, że praktycznie przy każdym większym hotelu, motelu, parkingu jest dostępny darmowy internet.
Niedziela zaczęła się strasznie leniwie.Za oknem deszczowo, wstać się nie chciało a przed sobą miałem 400km do celu.Na samochodzie było 6ton więc lekko.Z takim ładunkiem gdy na drodze jest mokro i ślisko zachowana musi być szczególna ostrożność.Prędkość do zakrętu trzeba dostosować jeszcze przed nim bo dohamowanie w samym zakręcie może się źle skończyć.
Wieczorkiem wypogodziło się i zawiało wiosną, przyjemnie się jechało.Ślicznie wyglądał ten teren podczas zachodu słońca:

A jeszcze przyjemniej było na tym odcinku:
Góry połączone z wodą dają zawsze piękny krajobraz.To droga wzdłuż rzeki Dunaj, wyznacza ona granice Rumunii z Serbią.
Jechałem tędy wiosną tego roku.Jezdnia wtedy była dziurawa i nierówna, teraz widać dobrze wyremontowany kawałek drogi, Rumuni się postarali.
Rozładunek miałem w fabryce Forda w Craiovej(RO). Wjeżdżając szczegółowa kontrola ochroniarza, który kazał mi zostawić aparat w ich depozycie.Miałem go na wierzchu w kabinie i zauważył go.
Towar zdjęty dość szybko.Ładunek powrotny miałem na wtorek w Resicie a więc znajome tereny.Nie spiesząc się, był czas i zrobiłem trochę zdjęć:
tuningowana Dacia typowy dom w rumuńskim stylu

popularny jest przydrożny handel wozy konne to częsty widok

w głośnikach Chris Rea a przed nami
kilka serpentyn brudny włóczykij

Wtorek przywitał mnie piękną, można powiedzieć, że letnią pogodą.Słońce, bezwietrznie i jak na Grudzień to wręcz upalnie:
Na miejscu załadunku miła niespodzianka bo spodziewałem się jakiejś stali która waży zazwyczaj koło 22 ton a były to konstrukcje stalowe na budowę magazynu.
Psuła im się suwnica i zeszło kilka godzin zanim wrzucili wszystko na naczepę, ale muszę pochwalić Rumunów w tej firmie.Sami rozplandeczyli zestaw, zapieli pasami, a mnie poczęstowali kawą, ciasteczkami, kazali sobie siąść i spokojnie czekać a oni wszystko zrobią.Pożartowaliśmy trochę i czas szybko zleciał.Dlatego lubię tu przyjeżdżać bo oni w większości są sympatyczni, pomocni i do kierowców mają szacunek, który w porównaniu z naszym krajem nie ma żadnego porównania.
Po wyjeździe z Resity kolejna niespodzianka.Spotkałem tego samego pasterza, któremu robiłem zdjęcie podczas poprzedniej trasy tutaj.Zatrąbiłem mijając go.Poznał mnie i pomachał, hehe miła sytuacja.Nie chciałem się już zatrzymywać bo szkoda mi było czasu, zrobiłem tylko fotkę zza szyby:
Dalej już prosto do Polski.Z lekkim ładunkiem dało się trochę podgonić, na granicy odwiecznego problemu z rumuńskimi celnikami nie było.Na 10godzin jazdy udało się.Nocka w PL tuż za granicą w Dukli.
Rozładunek w środę był na budowie Mostostalu w Tarnobrzegu.Jak to na budowie brudno, grząsko i błoto.
Załadowany jeszcze wjechałem ale wyjeżdżając już pusty zakopałem się.Koparka musiała mi pomóc.
Takiego brudnego zestawu po jednym wypadzie chyba w tym roku jeszcze nie miałem.Trasa ogólnie wzorowa.Żadnych problemów, warunków zimowych jak na razie brak także robotę można ładnie podgonić.Oby więcej takich : )
(Wyjazd: piątek wieczór, przyjazd: środa wieczór)
Radom-Craiova-Resita-Tarnobrzeg-Radom
6ton 11ton
Łącznie 2480km
Spalanie: 33L/100km
W tym roku czeka mnie jeszcze jedna trasa, będzie to prawdopodobnie Łotwa tak żeby wrócić wcześniej już na święta. Następny wpis będzie o tym 'jak to się zaczęło' : )


















































