piątek, 13 stycznia 2012

Głosowanie

Drodzy czytelnicy !

Rozpoczęło się głosowanie w konkursie BlogRoku 2011.
Każdego kto tu wchodzi, czyta, ogląda moje zdjęcia, popiera i lubi tą stronę zachęcam do wysłania SMS 

o treści:
D00017

na numer:
7122

głosowanie trwa od 12 do 19 stycznia.Z jednego numeru telefonu można oddać jeden głos na dany blog.
Koszt wiadomości to 1,23zł.
Uwaga! W numerze bloga znak 0 to cyfra zero.Pamiętaj, także, aby nie wstawiać w SMS spacji.
10 blogów z największą ilością głosów z każdej kategorii trafi na stół jurorów, do ich oceny.

A co mi tam, zobaczymy jak pójdzie.

Dziękuje !

blog roku 2011

środa, 11 stycznia 2012

Stoimy

    Drugi tydzień stycznia - stoimy.W poniedziałek od samego rana przeglądanie giełdy w poszukiwaniu ładunku m.in w kierunku Łotwy, Estonii, Niemiec, Węgier, czyli nie daleko tak żeby do piątku się wyrobić(uczelnia).W krajach wschodnich jak wiadomo święta są trochę później i dopiero co się skończyły, ładunków tam jak na lekarstwo.Ogólnie stawki poszły w dół, spedytorzy sprytnie wykorzystują sytuacje i zaniżają, wyciskają co się tylko da, byle jak najtaniej i jak najwięcej.No a przecież kto ma 10 samochodów w leasingu pewnie stał nie będzie, dlatego bierze co pod ręką, co się trafi, nie ważne za jaką stawkę, często bez kalkulacji, byle pieniądze były w obrocie i coś tam zostało - pasuje, jedziemy.Machina transportowa musi się kręcić, samochód jest do jazdy nie do stania bo jak stoi to traci a rate, ubezpieczenia, podatki trzeba z czegoś zapłacić.A co lepszego(normalnego) na giełdzie(jakiś ładunek), nim spytasz o cenę, jaki to towar, ile ton; już go nie ma, znika, poszło, ktoś wziął.Miejmy nadzieje, że to okres przejściowy.Początek roku więc wszystko dopiero zaczyna ruszać po remanentach i tym podobnych.Fakt uciekło mi kilka ciekawszych ofert ale też bez żadnej rewelacji.Tydzień stania mi nie zaszkodzi tym bardziej, że ograniczeniem dla mnie jest teraz szkoła a dokładniej zbliżająca się sesja którą warto zaliczyć w terminie i mieć spokój przez następne pół roku.Z drugiej strony jest czas na ogarnięcie przydomowych spraw tak by starczyło na kolejne miesiące kiedy w domu będę tylko odpoczywając w weekend.
   We wtorek rano bardziej z ciekawości ale też z cichą nadzieją, że może coś się trafi ciekawego, coś w dalsze strony przeglądam giełdę i kierunki egzotyczne: Hiszpania, Portugalia, Turcja.Eksportów do Hiszpanii, Portugalii brak za to importów, logicznie myśląc - bardzo dużo, dlatego każdy ładunek, który 'wskakiwał' po chwili znikał bo już ktoś go wziął, byle by tam się dostać.Wyglądało to mniej więcej tak jakby rzucić sępom kawałek mięsa.Kto pierwszy złapie to jego i ucieka.A za jaką cenę? O tym już szkoda gadać. Po odliczeniu  autostradowych opłat zostaje 60centów za kilometr a sukcesem jest jak dojdzie do 70centów.Taka stawka kwestią przyzwyczajenia dla niektórych to już normalka.Jak biorą, jeżdżą, znaczy, że się opłaca.
   Każdy ma swoje minimum, które po kalkulacji wszystkich kosztów sobie określa.Osobiście dla mnie jest to duuużo za mało.Nie wtrącam się, jest wolny rynek, jest wybór, jedziemy tam gdzie chcemy i za ile.Ja do końca tygodnia będę sobie dosłownie 'polował' na jakiś rarytas tak by w następnym tygodniu ruszyć gdzieś dalej.

środa, 4 stycznia 2012

Standardowo


Wyświetl większą mapę
Radom-Ryga-Liepaja-Radom
   Nowy Rok rozpoczęty dość leniwie.Trasa standard, którą znam już na pamięć.Samochód załadowany miałem 29.12 profilami aluminiowymi a do Rygi ruszyłem w niedziele przed 22 czyli po noworocznym zakazie.Wspaniałe uczucie usiąść po prawie dwóch tygodniach przerwy do swojej Reni i powiedzieć sobie w myślach: nareszcie w domu:).Uśmiech z twarzy nie schodził mi przez następne dwie godziny a głód jazdy był niesamowity!Z doświadczenia już wiedziałem, że długo to nie potrwa.Organizmu się nie oszuka szczególnie po sylwestrowej nocy.Stanąłem przed Augustowem i przyznam się, że dawno się tak nie wyspałem.. Nic chyba nie zastąpi mi mojego łóżeczka w samochodzie.
  Ruch w moją przeciwną stronę czyli na zachód to był jeden wielki konwój ciężarówek a na wschód droga pusta.Jeżdżąc tu można zauważyć, że na początku tygodnia(poniedziałek, wtorek) ruch ze wschodnich przejść granicznych jest o wiele bardziej wzmożony.Doskonale widać to np. na rondzie w Kołbieli, Grójcu czy Górze Kalwarii albo przejazd przez Augustów gdzie tworzą się korki.Prym wiodą Litwini, Łotysze, Estończycy, Białorusini i Rosjanie.Wszystko ciągnie na zachód.Koniec tygodnia to powroty czyli tranzyt na wschód i sytuacja odwrotna.
Na granicy gdzie wiecznie nie ma miejsca żeby stanąć po litewską winietę teraz świeciło pustkami.
Widać również, że po Nowym Roku jeszcze większość stoi.Machina eksportowa troszkę zwolniła, ładunków bardzo mało.Miejmy nadzieje, nie będzie to trwało zbyt długo..






Rygę znam bardzo dobrze, nawet lepiej niż Warszawę i patrząc w dokumenty i adres wiedziałem gdzie mniej więcej znajduje się docelowa firma jednak dokładnego numeru nie było a ulica ta jest dość długa.Stanąłem na stacji z myślą, że zapytam gdzie ta firma a tu niespodzianka.Był to market budowlany i znajdował się po drugiej stronie ulicy na przeciwko mnie.Było już późno(koło 20) a czynne to było od 7 do 18 więc rolety w dół i spać.Na przyszłość dobrze też wiedzieć, że Statoil udostępnia darmowe wifi.
 Tak btw. Ryga to piękne miasto a szczególnie wieczorem.Przy okazji udostępniam zdjęcie zrobione w sierpniu:

A we wtorek rano rozładunek.Błyskawiczny!










Pusto, pędzimy do Liepaji.










Na chwilkę zza chmur wyjrzało słońce, grzechem byłoby nie zrobić zdjęcia przy taki świetle:

A w Liepaji? Tu też pustki, w biurze po dokumenty nie było żywej duszy a w kolejce tylko jeden samochód.

Załadowany w stronę domu ruszyłem koło 13.Wyjeżdżając z miasta Ruski mrugnął mi światłami dwa razy.Myślę sobie: tutaj by stali?Przecież tu nigdy nie stoją a przynajmniej nigdy ich nie widziałem.Dla spokoju w następnej miejscowość zwolniłem do ok. 60.Zatrzymali mnie lecz nie za prędkość a do kontroli.Procedura tak jak inspekcja(ITD) czyli komplet dokumentów, tarcze i zaświadczenia z ostatnich 28dni.Dałem, sprawdził, przyszedł, oddał, podziękował i kazał jechać.Obeszło się bez mandatu.Dopiero teraz zauważyłem, że miałem źle wpisaną godzinę w zaświadczeniu o nieprowadzeniu pojazdu.Nie zauważyli albo nie chcieli zauważyć, nie ważne.Upiekło się.Trzeba 3 razy sprawdzać i pilnować czasu pracy bo nigdy nie wiadomo kiedy Cie złapią, nawet na spokojnej Łotwie.
  Dalej już spokojnie.Od rana nic nie jadłem bo tak dobrze szło, nie chciałem przerywać.Nadrobiłem dopiero w kraju jak już stanąłem na noc. 713km w 9,5h jazdy i w 13h pracy to świetny wynik biorąc pod uwagę, że w tym czasie był rozładunek i załadunek.
  Zrywanie się o świcie nie jest moją mocną stroną ale gdy za oknem taki widok to od razu chce się żyć.Kawy często nie pije ale pod ten wschód słońca sobie nie odmówiłem:

W Radomiu melduję się w środowe południe i pewnie teraz też was zaskoczę. Do rozładunku nie było żadnego samochodu, wjechałem z marszu.

(Wyjazd: niedziela 22.00 przyjazd: środa 12.00)
Radom-Ryga-Liepaja-Radom
      22tony            24tony
Łącznie:1950km
Spalanie:35l/100km

 Na giełdzie ładunków również pusto.Na razie bez dalszych planów, stoimy bo nie ma nic ciekawego za normalną stawkę.