poniedziałek, 19 marca 2012

zZOLLowane Niemcy

Radom-Ostrowiec Św.-Edewecht-Wittmund-Białystok-Warszawa-Radom

  Po dwutygodniowym wojażu tym razem nie planowałem dalekich wypadów. Ładunku szukałem głównie na moje stare kierunki czyli Rumunia. Do godziny 13 niestety nie było żadnej ciekawej oferty do wyboru a jechać gdzieś trzeba. Skusiłem się zatem na ładunek stali z Ostrowca do Niemiec. Ciężko bo ciężko ale przynajmniej stawka normalna i odległościowo dla mnie idealnie. Chwile potem dogadałem także powrót do Białegostoku. Robótka ustawiona, jedziemy. Przed 18 byłem już w hucie. Tutaj są dwa główne punkty załadunku: P1 i K1. Do P1 w kolejce stało około 30samochodów a do K1 pusto. Tak się złożyło, że drut który mieli mi załadować był na K1 i tam też pojechałem, bez żadnej kolejki. Wszystko spinam dwunastoma pasami, jedziemy na Niemcy więc dla świętego spokoju nie zaszkodzi. Cały zestaw ważył 39980kg a sam ładunek 24478kg.


 Dokumenty zabrane, obieramy kierunek Świecko !
 Starachowice, Piotrków Trybunalski, Kalisz, Jarocin, Środa Wielkopolska i tu dobiłem do autostrady A2. Dojechałem do Nowego Tomyśla i koło 2 rano padłem spać.
We wtorek zostało 650km do celu. Autostradą to raczej nie problem zmieścić to w 9godzin jazdy.
Po drodze na granicy w Słubicach jeszcze jakieś drobne zakupy, prysznic i wykup winietki na Niemcy.

Berliner ring, szerokości ;)
Wieczorem byłem już na miejscu. Przede mną jeden Polak, też z tym samym drutem, chwile po mnie dojechał jeszcze jeden kolega z którym rozmawiałem jeszcze w Ostrowcu.
Była to nieduża prywatna firma, która znajdowała się na osiedlu domków jednorodzinnych. 
W środę zjechało się już więcej samochodów.
 W kolejce ustawiłem się drugi więc o 9 rano było już po zabiegu. Rozładunek górą, suwnicą. 
Do miejsca załadunku powrotnego, Wittmund, było 70km dojazdu. Na nawigacji dokładny adres firmy także z dotarciem nie było problemu. Tutaj zastał nas komitet powitalny, czyli dwa radiowozy niemieckich ZOLLi.
Ustawiłem się za Macedońską ciężarówką, którą właśnie kontrolowali ZOLLe i poszedłem pieszo na firmową bramę aby się zarejestrować. Zgodę na wjazd dostałem ale jak wracałem do samochodu skazany byłem przejść koło nich i w głowie zadawałem sobie tylko pytanie: zatrzymają mnie czy nie, zatrzymają czy nie? Zatrzymali. Poprosili abym przyniósł im jedynie dowód rejestracyjny samochodu i nic więcej. Po co im tylko dowód bez żadnych tarcz, sprawdzania samochodu, wypytywania i innych dokumentów? Zastanawiając się, zaniosłem im. Stojąc przy radiowozie usłyszałem jak podają gdzieś przez radio mój numer seryjny samochodu VIM. Od razu szydercza myśl: hehe, przecież nie jest kradziony i wszystko w porządku, oddawać mi to i jadę ładować bo nie ma czasu. Po jakichś 15minutach wychodzą. Jeden trzyma mój dowód. Ja nieśmiało wyciągam po niego rękę. Słysze jednak słowa: we have a problem. Problem? K....wa jaki problem? Tłumacząc mi po angielsku powiedzieli, że jeden zbiornik paliwa w moim samochodzie jest nieoryginalny i i jeśli go mam to musi on być pusty albo powinienem w nim mieć TYLKO niemieckie paliwo. Cóż, pomyślałem: debile. Przecież dwa baki są 100% oryginały i mam je od nowości, co oni mi w ogóle chcą wmówić i o co się czepiają to zwaliło mnie to z nóg. No nie wiedziałem czy mam się śmiać czy płakać. Wszystkiemu zaprzeczyłem i powtarzałem im, że baki są oryginalne. Poza tym nie ma już granic i tankujemy tam gdzie chcemy czyli tam gdzie taniej. Za chwilę przyszli z miarkami. Zmierzyli baki, poziom paliwa w tym rzekomo nieoryginalnym, wszystko zapisali na kartkach i kazali poczekać. Dopalając kolejnego papierosa czekam i czekam. Wołają mnie do radiowozu. Tam zostałem poinformowany o mandacie. Razem 434euro. 234euro za paliwo w jednym baku i 200e za to, że nie jest oryginalny. Szybkie pytanie czy płace od razu gotówką czy w terminie 14dni. Cooo? Chwila, chwila nie ma takiej możliwości. Bak jest oryginalny i mandatu nie przyjmuje i nie zapłacę - mówię. Oni znów to samo: jest nieoryginalny i jeśli nie mam gotówki to wypiszą terminowy. Wszystkiemu odmawiam i przy okazji pytam na jakiej podstawie tak twierdzą. ZOLLe na to, że tak im podali z centrali po sprawdzeniu numeru i specyfikacji samochodu. Mówię dalej i proszę aby pokazali mi tą specyfikacje. Międzyczasie 10 razy mnie pytali jak mam zamiar zapłacić ten mandat i w jaki sposób mają go wypisać. A ja kolejny raz ze stoickim spokojem odpieram i mówię: dopóki nie zobaczę tej waszej chorej specyfikacji NICZEGO nie zapłacę, niczego od was nie przyjmę i niczego nie podpisze. Ok, po kilku minutach zdecydowali, że pojadą na swój komisariat, przywiozą mi tą specyfikacje a ja w tym czasie wjadę na firmę i załaduje towar. Huh... ucieszony, przynajmniej się załaduje bo termin dość napięty. Zeszło z dwie godziny. Chwilę po wyjeździe czekam na nich na parkingu. Zadzwoniłem do ojca i powiedziałem o sytuacji. On zadzwonił do serwisu Renault i spytał jak to jest z tymi bakami. Od razu powiedzieli, że model Magnumki na małych kołach z 2006roku wychodził seryjnie z dwoma bakami po 445litrów każdy i nie ma możliwości żeby było inaczej. Wysłali nawet obszerną specyfikacje, którą byliśmy w stanie przefaksować. Po chwili przyjechał ZOLL. Już tylko jeden, ubrany po cywilnemu w nieoznakowanym radiowozie. Woła mnie do siebie. Rozsiadł się i pieprzy gdzie mam podpisać bo wypisał mandat 14dniowy. Kontynuuje mi, że muszę go przyjąć a ewentualnie w tym czasie dwóch tygodni będę mógł się od tego odwołać. Dał jeszcze tą dokumentacje od mojego auta i pokazuje zdanie gdzie pisze, że w moim modelu może być tylko jeden bak. Przejrzałem to wszystko, spokojnie, wolno, bez pośpiechu a po nim już widziałem, że lekko się irytuje. Wszystko było napisane po niemiecku a ja tego języka ni w ząb ni w oko. Grzecznie, po kilku minutach mu odpowiadam: ja niczego tu nie rozumiem, twierdze, że baki mam w 100% oryginalne, mandatu nie przyjmuje, nic nie zapłacę i niczego nie podpisze w dodatku chce skontaktować się ze swoją ambasadą. Powiedziałem, że muszę zadzwonić i poszedłem do siebie. Jeszcze jeden telefon do ojca i mówię, że no dziad dalej swoje. Szukaj numeru do konsulatu dzwoń i mów jaka sytuacja, podaj mój numer i niech do mnie oddzwonią. Potrwało to jakieś 15minut. W lusterku zobaczyłem, że leci ZOLL do mnie ze wszystkimi papierami. Podszedł pod drzwi pomachał dokumentami, mówi, że musi je już oddać bo nie ma już czasu. No to zapraszam do samochodu. Oddał mi moje dokumenty i kazał złożyć podpis. I zaczyna się to samo. Kolejny raz odpowiadam: nie rozumiem tekstu pod którym karzecie mi się podpisać. Zaraz zadzwoni do mnie konsul i sprawę będziemy dalej wyjaśniać. On na to, że zostawia mi te wszystkie papiery, mandaty łącznie z ich specyfikacją i przy następnej kontroli będę miał ten sam problem. Ja na to złośliwie ale całkowicie spokojnie: nie ma żadnego problemu bo oba baki mama w 120% oryginalne i następnym razem ja będę miał swoją specyfikacje z serwisu i nikt nie może mi nakazać tankowania drugiego baku paliwem TYLKO niemieckim. Całkowicie już zamieszał i zmienił swoje nastawienie. Coś jeszcze tłumaczył ale tylko dlatego chyba, żeby nie wyjść na idiotę. Poddał się, pożegnał i pojechał. Po chwili dzwoni ambasador i pyta jak się przedstawia sytuacja. Mówię, że już wszystko ok, dokumenty mam, ZOLLE odjechali.. 
 Do tej pory się zastanawiam o co tak chodziło? Gdyby naprawdę było coś na rzeczy to moich dokumentów by mi nie oddał.
 Jaki z tego morał? Szukają pieniędzy tam gdzie nie powinni. Polski transport jest gnębiony na zachód od naszej granicy a szczególnie w Niemczech. Czy to policja czy zolle czy BAGi, zawsze coś znajdą i będą ci to wmawiali w taki sposób żebyś się poddał. Nie można wtedy okazać słabości i jeśli czegoś nie rozumiesz, nie jesteś pewny lub masz wątpliwości, nie podpisuj. Masz do tego pełne prawo i zawsze możesz zadzwonić do ambasady. Po to przecież jest. Zachowaj pełen spokój i opanowanie bo oni tylko prowokują sytuacje, chcą żeby się potknąć, nawyzywać ich a nie daj Boże zaproponować łapówkę. Nie dajmy się omamić i wmówić sobie często nieprawdy. Walczmy jeśli możemy.
Cóż, pierwsza moja taka sytuacja. Straciłem 3 godziny ale ciesze się, że tak wyszło i tak to rozegrałem.

Załadowany już 17tonami profili aluminiowych popędziłem czym prędzej do domu, za linie wroga.
Do samej granicy gaz na odcince. Idealnie zmieściłem się w 15godzinnym czasie pracy aby dojechać do Słubic. Stąd jakieś 650km do Białegostoku gdzie miałem rozładunek.

Tu widać kawałek autostrady A2 ze Słubic do Nowego Tomyśla, bezpłatny jeszcze przez dwa miesiące. Korzystajmy !

Czytając sobie z ciekawości dokumentacje, CMR'y i inne papiery towar szedł gdzieś na daleką Rosję a w Białymstoku był tylko przeładunek.
Zrzutka zaplanowana na piątkowy poranek. Problemy z wózkiem widłowym sprawiły, że wyjechałem stąd dopiero koło południa. Następnie w Warszawie załadowałem kostkę brukową dla siebie co by nie wracać całkiem na pusto. Piątkowe popołudnie w połączeniu z Warszawą daje gwarantowane korki. Aleja Krakowska gdzie spędziłem dwie godziny całkowicie była zapchana.
Do domu docieram wieczorem :)
Obecny tydzień prawdopodobnie przestoje z powodu kilku spraw wymagających pilnego załatwienia.

Radom-Ostrowiec Św.-Edewecht-Wittmund-Białystok-Warszawa-Radom
                              24,5tony                     17ton                       20ton
w trasie 5dni
Łącznie: 2850km
Spalanie: 33l/100km

Nie dajmy się zZOLLować !!!

14 komentarzy:

.:::Binek:::. pisze...

Kurcze nieprzyjemne są takie kontrole.Powiem Ci Marcin że dobrze zrobiłeś że niczego nie podpisywałeś,bo czasami po dłuższej stracie czasu na kontroli człowiek traci nerwy i podpisuje dla świętego spokoju, a nawet nie zdaje sobie sprawy co to był za papier;/ Nowe auto to nie mieli się do czego przyczepić z tymi bakami to naprawdę przegięli pałę że tak się wyrażę:) Śmiech na sali po prostu:D Widać że jakoś są wrogo nastawieni na nas polskich kierowców. Ostatnio na landówce w Niemczech Polizei robiło łapankę na polskie ciężarówki, i karali za prędkość zczytując z tarczek prędkość bo u nich na landach tylko 60km/h. Do końca nie wiem czy mogą ukarać za prędkość na tarczce czy nie ale dla mnie to jest chore. Wyzysk kasy na maxa ;/

Pozdrawiam:)

Klodex pisze...

Kurka nieźle z tymi Zollami. Chcieli cię nabrać i zzolować :) Dobrze, że tak z nimi zagrałeś ale nieźle musiało być skoro konsul aż wchodził.
Trzymaj się i pozdrawiam

jarek pisze...

A ja mam pytanie trochę z innej beczki -> piszesz, że
" Idealnie zmieściłem się w 15godzinnym czasie pracy aby dojechać do Słubic."
a czas pracy to nie jest przypadkiem max 9/10 godzin? Trochę się już w tym wszystkim pogubiłem i dlatego pytam :)

VWOJTAS pisze...

Jarek nie ma się co gubić czas jazdy a czas pracy to dwa zupełnie inne przedziały czasowe.Czas jazdy to 9h/dobę a czas pracy to 15h/dobę w którym zawiera się te 9h jazdy.

Anonimowy pisze...

Dobrze że nie podpisałeś.
U nas w kraju też są tacy policjanci co szukają w aucie co się da.
Widocznie trafiłeś na jakiegoś służbowca który czekał na twoją nie wiedzę i nie znajomość języka.
Pozwodzenia i szerokośći.

Michał pisze...

Marcin przeczytałem Twój post i mogę dodać od siebie podobny przykład: mój kuzyn wjeżdżał od strony Szwajcarii do Niemiec oczywiście kontrola i to samo. Jeździł on silosem więc automatycznie miał założony kompresor i mniejszy zbiornik. Ten sam problem mandat itp. Miał za sobą silos z niemieckiej spedycji więc powiedział chwilę i się zastanowił.. Pyta się gościa z jakie paliwo ten mandat?
- Za polskie
- Chwila mój kuzyn?! Przecież ja nie mam takiego...
- Niemiec poprosił o paragony za paliwo..
- Orginalne faktury za niemieckie paliwo proszę
- Niemiec zgłupiał.. Nie wiedział co zrobić..
W końcu na spokojnie zadzwonił i przeprosił, opisał tarczę po niemiecku wystawił papiery o kontroli i przeprosił, że zajął czas.
Jak był mecz w piłkę ręczną Polska-Niemcy po wygranej polaków na łapance Zoll i BAG o dodatkowe lampki typu obrysówki się czepiali. Z nimi nikt nie wygra...

Anonimowy pisze...

Jeżdźiłem busem i też miałem kontrole, niczego nie podpisywałem, a do domu i tak po 2 miesiącach przysłali 150 euro, jak do tej pory nie płacę ale jak mnie capną znowu to czuję że nie będzie tłumaczenia....

Krzysiek Trucker Blog pisze...

Nie no faktycznie przeginają już, ale fajnie że opisujesz takie przypadki, dobra lekcja szczególnie dla młodych takich jak ja :D
Pozdrawiam.

Perez pisze...

Pytanie trochę z innej beczki, Marcin byłeś może wczoraj pod wydziałem ekonomicznym? Bo mam wrażenie, że Cię widziałem, ale nie byłem pewien :P

Misiek105 pisze...

Myślałem, że to zestaw z mojej firmy, ten biały Daf z czerwoną firanką :)
Dziwi mnie też to, że drut szedł do Niemiec i nie był dzielony po 2 paczki tylko załadowane po 5 w kupie, nigdy mi tak nie załadowali. W specyfikacji zresztą pisze, że "ładować po dwie wiązki".
A z ZOLL'ami czy innymi służbami tak bywa, ale to zależy na jakiego człowieka się trafi.

Snufkin pisze...

Perez, to pewnie ja bo byłem wczoraj pod ekonomicznym na chwile a zajęcia miałem na wydziale transportu.
Misiek pewnie dlatego tak załadowali bo na tej specyfikacji do załadunku pisało, że towar idzie gdzieś w Polskę a dopiero po wyjeździe z huty miałem zmienione papiery i wypisane cmr :)

Anonimowy pisze...

To i ja się pochwalę. Wczoraj w godzinach wieczornych widziałem na żywo "prawdziwego włóczykija" i jego auto. DK 12 - miejscowość Gózd, jechał w kierunku Lublina. Celowo nie wyjeżdżałem z bocznej uliczki, żeby nie utrudniać przejazdu, ale także po to, by zobaczyć cały zestaw. Muszę przyznać, że zarówno ciągnik, jak i naczepa są bardzo ładnie oświetlone. Całość robi naprawdę bardzo dobre wrażenie. Pozdrawiam

Autotruck pisze...

Niesamowita wyprawa!

auto-laweta-lodz.pl pisze...

Świetny post. Przejazd przez Niemcy to na pewno przyjemność :) Świetna trasa, piękne widoki. Pozdrawiam i czekam na kolejne ciekawe posty!