piątek, 23 grudnia 2011

Ryga, z życzeniami


Wyświetl większą mapę
Radom-Ryga-Liepaja-Radom
Tą trasę znam lepiej niż własną kieszeń.W okresie wakacyjnym przerabiałem ją średnio 7 razy w miesiącu.Głównie wtedy tak jak i teraz woziłem tam stal z huty z Ostrowca.Ładunki powrotne to już standardowo z Liepaji również stal i to nawet ta sama.Może się to wydawać dziwne ale te same stalowe pręty żebrowane, które wiozę z Polski na Łotwę przywożę z powrotem do kraju.Zanim taki drut trafi gdzieś na budowę to wcześniej zjeździ pół Europy i ciekawi mnie to gdzie jest haczyk i jaki jest w tym interes.Omijanie vatu?No, ale bardzo w to nie wnikam.Są ładunki, kasę płacą trzeba jeździć i obie strony zadowolone.
  Ruszyłem w niedziele koło południa, a załadowany byłem już w piątek.700km w 10h jazdy to niezły wynik, dojechałem prawie pod samą Rygę.Rano rozładunek na takim małym składzie budowlanym.Niestety zdjęć tu nie zrobiłem, na dworze wiało, było zimno, lał deszcz i po prostu nie chciało mi się.Do Liepaji z Rygi jest około 200km czyli 2,5-3h jazdy więc żeby załadować tam tego samego dnia trzeba wyjechać najpóźniej o 11.30 bo biuro czynne do 14.30.Ciekawe jest też to, że jadąc tu na Łotwę doba skraca nam się do 23h bo cofamy zegar o godzinę a wracając odzyskujemy ją i dobę mamy 25godzinna- fajne uczucie.
Z załadunkiem wyrobiłbym się w poniedziałek ale niestety nie było już nic wolnego i ładunek do Radomia dopiero na wtorek.
Myślę sobie- no dobra, odpoczniemy.I tak jest dobrze bo mogłem dostać towar do Gdańska, na święta spokojnie zdążymy.
Deszcz, który padał z czasem zamienił się w śnieg:










Po chwili droga wyglądała już tak:


Jazda w takich warunkach 'na pusto' tak jak byłem to ciężki kawałek chleba.Jeszcze przeraźliwie silny boczny wiatr, moment nie uwagi i zestaw złamany albo poślizg i rów zaliczony.Szczególnie trzeba uważać przy wyjazdach z lasu na otwartą przestrzeń.Podgoniłem Łotysza, który jechał nadzwyczajnie ostrożnie ale o wyprzedzeniu nie było mowy, za duże ryzyko a i tak mi się nie spieszyło.Na tym zdjęciu można sobie wyobrazić ten boczny wiatr.Widać wodę z pod kół zwiewaną w prawą stronę:

Dojeżdżając do celu śniegu już nie było, stopniał.Za to wiatr jeszcze silniejszy.Do wtorku rano z samochodu się nie ruszyłem- pełen relaks.Kabiną bujało jak na jakimś statku hehe, choroby morskiej nie mam więc spokojnie usnąłem.Obudził mnie telefon od spedytorki, że papiery już są, można iść do biura.Wstałem jakiś połamany, z bólem mięśni, ogólnie jakiś przeziębiony ale ruszyłem się jakoś i biegnę do tego biura, a tam kolejka jak do lekarza.. Nigdy jeszcze nie widziałem tu tylu kierowców w kolejce po dokumenty.Zeszło 1,5h.Awizacja jest kasa też, ja zadowolony jadę na miejsce załadunku.Tam niestety kolejka jeszcze dłuższa..
Przede mną jakieś 30 samochodów a za mną za chwilę najechało się drugie tyle.Jak się ustawiłem o 11 w kolejce tak wyjechałem stąd dopiero po 18..














Cały dzień stracony na staniu a potem w nocy trzeba jechać.Cóż, tak to nieraz jest.Humor mnie jednak nie opuścił bo przecież wracamy już do domu!W radiu same świąteczne piosenki, śnieg lekko prószył, klimacik było czuć.Oko nawet na chwile się nie przymknęło.W takiej miłej atmosferce spokojnie bym sobie dojechał prosto do domu ale stanąłem przed Łomżą na pauzę bo tam przecież zakaz godzinowy dla ciężarówek od godziny 00.00 do 05.00.Jeden mandat już dostałem, nie chciałem ryzykować.


W środę już w Radomiu. Rozładunek całkiem sprawnie poszedł, kolejki nie było.










(Wyjazd: niedziela w południe, przyjazd: środa wieczór)
Radom-Ryga-Liepaja-Radom
        24tony          24tony
Łącznie 1900km
Spalanie: 36L/100km

To była moja ostatnia trasa w tym roku, następna już w nowym miejmy nadzieje lepszym roku : )
  Życzę wszystkim zdrowych, pogodnych, wesołych świąt i co najważniejsze spędzonych z rodziną i najbliższymi.Żeby nikt nie czuł się samotnie, a kierowcom przyczepności i tyle samo powrotów co wyjazdów ;)

11 komentarzy:

Darek1995 pisze...

Marcinie bardzo ciekawy opis z trasy, foteczki też piękne są. Czuć klimat, nawet bardzo. Dzięki za życzenia i również dla Ciebie Wesołych Świąt, Szczęśliwego Nowego Roku i dobrej płacy, dużo ładunków - mało przestojów, dobrej płacy i weekendów spędzonych z rodziną.

Pozdrawiam, Darek Belcik z Facebooka. :D

Perez pisze...

Jak zawsze wszystko świetnie opisane, i fajne zdjęcia :) ( a tak na marginesie jakim aparatem robisz zdjęcia bo jakość jest naprawdę świetna! ) Również spokojnych świąt i ciągłej satysfakcji z pracy! :) pozdrawiam Perez.

Anonimowy pisze...

Witaj, Trafiłem na tą stronę chyba 2 dni temu. Jak już ktoś zauważył robisz fajne zdjęcia. Tak przy okazji, dzisiaj sie mijaliśmy, wyjeżdżałeś z "krzyżówek gielniowskich", albo ktoś Twoim autem. Gdybym nie trafił na tą stronę, pewnie nie zwróciłbym uwagi. Wesołych świąt i powodzenia. Andrzej

Snufkin pisze...

Aparat to Nikon d3000 + 18-55mm. Na krzyżówkach dzisiaj był ojciec, w Drzewicy ładował towar i po świętach jedzie sobie do Rygi. Dzięki i wzajemnie !

Kasztan pisze...

Fajny post jak zawsze z resztą. Ładnie opisane wszystko z fotkami ;) Również życzę Tobie Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku. Dużo ciekawych tras bez żadnych problemów i coraz więcej satysfakcji z tego co robisz :)
PS. Obwodnica Aradu już otworzona. Cały odcinek od Aradu do Timisoary jedzie się autostradą :) Pozdrawiam.

szluga pisze...

mega wpisik :D pozdro

MikeVNVolvo pisze...

Marcin...
Ciekawy opis nastepnej trasy jak zawsze. Male spostrzezenie,jesli jezdziesz po drodze ciezarowka w zlych warunkach pogodowych a szczegolnie zima jak jest droga zasniezona lub sliska musisz tak jechac zeby ciagnik siodlowy ciagnal naczepe caly czas i musi to byc odczuwalne w kabinie...Piszesz ze przy wyjazdach na otwarta przestrzen zdejmujesz noge z gazu i czekasz na reakcje...Moze to jest i dobre ? W EU ? Moze kazdy tam mam taki styl jazdy ? Poniewaz Wasze ciagniki maja tylko jedna os napedowa ale pomimo tego wszystkiego jak sie tak bedzie jezdzic to masz wieksze prawdopodobienstwo zlamania sie skladem niz bys ten gaz trzymal i ciagnal ta naczepe...Kazdy kierowca odruchowo robi tak ze jak zaczyna go skladac lub traci przyczepnosc to zdejmuje noge z gazu i odruchowo naciska pedal hamulca...To jest blad bo wtedy jest juz za pozno na jaka kolwiek reakcje i jak mi ktos napisze ze zaczelo go lamac i On to wyprowadzil z tzw. ( jack knife ) to odrazu powiem ze taki koles nie wie co mowi;) Oczywiscie to tylko moja uwaga i opinia i kazdy ma prawo do zdania swojego z wyrazem szacunku dla Twojej osoby....Pozdrawiam serdecznie....Mike
Ps...Merry Christmas and Happy New Year 2012'

Snufkin pisze...

Oo, już nie mogę się doczekać kiedy pojadę tym nowym odcinkiem autostrady. Mike na pewno nie naciskamy na hamulec to oczywiste, ale dodanie gazu też nie jest dobre bo na śliskiej nawierzchni zrywasz przyczepność i koła buksują.Gdy tylko wyczuliśmy poślizg natychmiast ujmujemy nogę z gazu i jeśli trzeba dajemy kontrę kierownicą. Wszystko zależy od danej sytuacji, to trzeba po prostu czuć i już.

Anonimowy pisze...

Również Wesołych i Spokojnych Świąt Marcin :) i spełnienia marzeń

Anonimowy pisze...

Zdrowych Spokojnych Swiat Bożego Narodzenia oraz Szczęsliwego Nowego Roku 2012 życzy RAFI-71

Anonimowy pisze...

jak o swietach mowa to widze ze niezla masz choineczke :) pozdr